pomorskie
Strony internetowe — Gdańsk
Strony dla gdańskich firm portowych, turystycznych i startupów — angielski jako wersja główna, jeśli trzeba, i kod w Twoich rękach.
Rynek lokalny
Gdańsk to trzy rynki naraz. Port — największy w Polsce, z największym na Bałtyku terminalem kontenerowym przyjmującym statki prosto z Azji — a wokół niego spedycje, agencje celne, stocznie, serwis morski i rosnący sektor offshore. Turystyka: Motława, Westerplatte, bursztyn, ruch mocno międzynarodowy, w dużej mierze skandynawski i niemiecki. I trzeci filar: jeden z największych klastrów IT w kraju, karmiony przez Politechnikę Gdańską i tutejszą scenę startupową.
W branży portowej kontrahent jest z zagranicy domyślnie. To odwraca zwykły układ: angielski bywa wersją główną, a polski dodatkową. Strona ma udowodnić zgodność i wiarygodność — certyfikaty ISO i AEO, specyfikacja sprzętu i powierzchni magazynowej, kontakt prowadzący do konkretnego operatora, a nie do zbiorczej skrzynki. I ma się otworzyć w kilka sekund na hotelowym wi-fi w Rotterdamie, nie tylko na światłowodzie w Oliwie.
Klient z tutejszego IT jest jeszcze inny: zajrzy w źródło, sprawdzi wyniki Lighthouse i zapyta o repozytorium, bo prędzej czy później przejmie projekt in-house. Dlatego oddaję kod, a nie zamkniętą platformę — typowane treści, CMS, który Wasz zespół rozbuduje, i deployment na Waszym koncie. Te trzy rynki dzieli branża, ale łączy jedno: armator sprawdzający certyfikaty, turysta szukający noclegu na telefonie i inwestor przeglądający repozytorium mają dokładnie tyle samo cierpliwości do wolnej, ogólnikowej strony — czyli żadnej.
Jak pracuję
Pracuję zdalnie — spotkania wideo i link podglądowy, na którym widzisz postęp na bieżąco. Do Trójmiasta przyjeżdżam na kick-off i na odbiór, dojazd po mojej stronie; przy większych wdrożeniach dokładamy spotkanie w połowie prac.
Zobacz, jak to wygląda w praktyce
Platforma eventowa łącząca usługodawców — od DJ-ów po sale weselne — z klientami organizującymi wydarzenia.
EventizerCzęste pytania
Nasi klienci są głównie zagraniczni. Da się zrobić stronę, gdzie angielski jest wersją główną, a polski dodatkową?
Tak i często tak jest sensowniej. Angielski dostaje wtedy adres domyślny (x-default), polski własną gałąź adresów URL, a hreflang pilnuje, żeby wyszukiwarka podała właściwą wersję armatorowi z Danii i właściwą klientowi z Gdyni. Technicznie to ta sama praca co przy układzie polskim — zmienia się tylko to, który język jest domyślny.
Jesteśmy startupem. Dostanę repozytorium i czy mój zespół rozwinie to później sam?
Dostajesz repozytorium, deployment na swoim koncie i treści w typowanej strukturze — bez zamkniętej platformy i bez abonamentu za dostęp do własnej strony. Piszę w Next.js i TypeScripcie, czyli w tym samym, w czym pracuje większość tutejszych zespołów, więc Twój developer wchodzi w kod od ręki, bez wdrażania się. Jeśli chcesz, zostaję jako wsparcie; jeśli nie, nic Cię nie trzyma.
To duży, wymagający rynek, a Ty jesteś jedną osobą. Ogarniesz projekt naszej skali i w realnym terminie?
Tak — i to właśnie dlatego, że jestem jeden, mogę obiecać konkretny termin, a nie „to zależy”. Nie prowadzę pięciu dużych wdrożeń naraz, więc Wasz projekt ma cały mój czas, nie połowę uwagi rozdzieloną między klientów. Przy najszerszym zakresie — system projektowy, integracje, płatności — realny czas to zwykle 6–10 tygodni; dokładny termin dostajecie po rozmowie o zakresie i zapisujemy go w umowie, a nie jako obietnicę na słowo.
Klienci co chwilę proszą nas o certyfikaty i dokumenty. Da się to trzymać na stronie?
Tak, i warto. Sekcja dokumentów z aktualnymi wersjami PDF — ISO, AEO, polisy, specyfikacje sprzętu — oszczędza Waszemu zespołowi odsyłania tego samego pliku mailem dziesięć razy w miesiącu. Pliki wymieniacie sami w CMS-ie; jeśli część ma być dostępna tylko dla kontrahenta, zamykam ją za prostym formularzem albo logowaniem.
Chcemy przyjmować płatności albo rezerwacje online. To osobny projekt?
Nie, to część tego samego projektu. Płatności wpinam przez Stripe — tak działa Eventizer, platforma, którą współtworzę od zera. W praktyce dochodzi ustalenie, co dokładnie kupuje klient, obsługa nieudanych płatności i faktury; to zwykle 2–3 tygodnie pracy, a nie osobne zlecenie.